poniedziałek, 28 stycznia 2013

Mamy nową stronę

Zapraszamy na nową stronę projektu, na której znajdziecie wszystkie najświeższe informacje o Wytwórni Bajek.

bajkowanie.e.org.pl

niedziela, 27 stycznia 2013

Animacja poklatkowa

Warsztaty animacji poklatkowej już za nami!
Dziś animowaliśmy bajkę pt. "Grzebień" Eweliny Konior.
Okazało się , że grzebień także może się znudzić czesaniem i wtedy życzy sobie zająć się czymś innym. Nasz grzebień postanowił założyć kapelę i grać. Szukał jednak do tego sprzymierzeńców. Zaprosił wszystkich na przesłuchanie. Zjawiło się wielu ciekawych gości: patelnia, garnek, tłuczek.....a nawet tarka.
Mieliśmy mnóstwo roboty. Najpierw trzeba było zrobić wszystkich bohaterów, a następnie jeszcze to sfotografować. Każdy miał swoje zadania i dzielnie współpracowaliśmy. Animacja już prawie gotowa. Teraz tylko jeszcze głos, muzyka i bajka gotowa.
Dziękujemy wszystkim naszym uczestnikom za tak liczne przybycie. W te mrozy i śnieżne przeszkody było nam razem ciepło i bardzo wesoło.
Relacja poniżej.



Wszystkich, ktorzy nie zdążyli lub wyjechali na ferie, zapraszamy na kolejne spotkanie 17 lutego!
Do zobaczenia!

niedziela, 20 stycznia 2013

Grzebień



Serdecznie zapraszamy na pierwsze warsztaty Wytwórni w 2013 roku.
Tym razem na warsztat bierzemy bajkę "Grzebień", którą ożywimy przy pomocy animacji poklatkowej.
Jeżeli jesteście ciekawi kim jest grzebień?; o czym może być bajka z takim bohaterem?; jeżeli macie fajne pomysły i dużo energii, ochotę na wspólną zabawę, serdecznie zapraszamy na warsztaty!
Zabierzcie rodziców, dziadków, kolegów i koleżanki!
27 styczeń - niedziela
godz. 12.00
ul. Mokotowska 55/50
Warszawa
do zobaczenia

niedziela, 13 stycznia 2013

Nietoperze w Operze

Witajcie
Na początek roku nasza nowa bajka - skończona, dopracowana.
Miłego oglądania!


NIETOPERZE W OPERZE from towarzystwo inicjatyw twórczych on Vimeo.



A dla Tych, którzy chcieliby sami zrobić bajkę instrukcja.

Jak zrobić bajkę ilustracyjno - muzyczną.


















Z niecierpliwością czekamy na Wasze wersje bajki lub ciekawe kontynuacje.

środa, 2 stycznia 2013

NIETOPERZE w OPERZE

Mamy przyjemność zaprezentować tekst pierwszej bajki, która zwyciężyła w naszym konkursie.


NIETOPERZE w OPERZE
(wymyśliła, zrymowała i napisała: Bietka Nowicka)


W pewnej słynnej miejskiej operze
na wieczornej premierze
zjawiły się dwa nietoperze.
I choć wpadły tam dość niespodziewanie
oba miały stosowne ubranie.
Bo od stóp aż po same wąsiki
czarne miały ubranie te smyki.
Czarne spodnie i czarne skarpety
a na nóżkach czarne sztyblety.
Czarne muchy i kamizelki,
a pod spodem też czarne szelki.
Czarne paski, spinki, koszule,
czarne płaszcze, no i w ogóle.
 W pewnej słynnej miejskiej operze
zjawiły się dwa nietoperze
by zająć miejsce gdzieś na parterze.
Orkiestra szumi w orkiestronie,
dyrygent już zaciera dłonie.
A za kurtyną na wielkiej scenie
na widzów czeka przedstawienie.
Z budki suflera sennie sufler spoziera.
"Cóż za niezwykła atmosfera!"
Wtem światła zgasły, ciemność nastała,
ciężka kurtyna zaszumiała.
Nagle z ciemności gdzieś na parterze
wyfrunęły dwa małe nietoperze!
I ogarnięte strachem z piskiem
wylądowały na peruce sopranistki.
Śpiewaczka krzyczy, o pomoc woła,
błagalnie patrzy na tenora.
Tenor niestety był zbyt niski
by strącić gacki z peruki sopranistki.
Więc z całej siły głosu mocy
zagrzmiał tubalnie: "Ludzie pomocy!"
Dyrygent, co stał dosyć blisko,
zawołał: "Już lecę droga sopranistko!"
Poprawił muchę, zrzucił frak
i poszybował niczym ptak.
Po drodze chwycił ze dwa smyczki,
w mig był przy boku sopranistki.
Dwa nietoperze przerażone
siedziały cicho przyczajone
całym tym zajściem zaskoczone.
Śpiewaczka krzyczy w niebogłosy,
próbuje z głowy zdjąć sztuczne włosy.
Tenor bezradny biega po scenie,
niczym klaun po cyrkowej arenie.
Dyrygent dzielny nasz wybawca
wspiął się wysoko aż na palcach.
Smyczkami macha, zwinnie fechtuje,
aż nagle peruka w górę odlatuje!
Razem z peruką dwa nietoperze,
ktoś woła: "Łap je drogi suflerze!"
Sufler zaś z budki sennie spoziera,
przeciąga się, ziewa: "Co za opera!"
Sprawdza scenariusz i notatki,
nikt nie przewidział takiej wpadki!
I nim przeczytał swe szpargały
dwa nietoperze gdzieś odleciały!
Głośno zrobiło się w operze
na tej niezwykłej wieczornej premierze.
Wśród widzów wielkie poruszenie:
"Cóż za niezwykłe wydarzenie!"
"Cóż za pechowe przedstawienie!"
"Czy Pan lub Pani mi uwierzy
dwa nietoperze na premierze
w słynnej na cały świat operze!"


poniedziałek, 17 grudnia 2012

Bajkowych Świąt


Życzymy Wam zdrowych , spokojnych świąt, w ciepłej rodzinnej atmosferze.
Życzymy wieczorów wypełnionych bajkami, historiami, przy których będziecie mogli wypocząć.
Wielu chwil, gdy wyobraźnia poszybuje wysoko.
A na Nowy Rok wielu radości, szczęścia, zabawy w rodzinnym gronie.
Zespół Wytwórni Bajek

"Nietoperze w Operze"

Niedzielna premiera już za nami. 
Było nam bardzo miło, że przed tym świątecznym zabieganiem znaleźliście czas, żeby nas odwiedzić i wspólnie z nami świętować naszą 4 bajkę.
Nietoperze poharcowały w Operze, a potem to dopiero zaczęły się przygody. 
Okazuje się, iż wyobraźnia naszych bajkowiczów nie ma granic, a pomysły na historię rodzą się w sekundę.
Zobaczcie sami.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Premiera!



Zapraszamy serdecznie na ostatnią już w tym roku bajkową premierę.
Nasze Nietoperze poharcowały w operze, pośpiewały, pograły, teraz czas, aby to wszystko zobaczyć.

Bajka powstawała wśród śmiechów, śpiewów i dźwięków wszelakich, nietoperze odciskały się nie tylko na kartkach, ale i podłogach, swetrach...... było twórczo i rodzinnie.

W przedświątecznej atmosferze, pełnej ciepła i białego śniegu za oknem zapraszamy Was na Mokotowską 55 na wspólne oglądanie, zabawę i plastyczne szaleństwo.

Niedziela, 16 grudnia
ul. Mokotowska 55 domofon 50
godz. 12.00
Wstęp wolny!

A tak było ostatnio

piątek, 7 grudnia 2012

Mamy Bajki!




Dziękujemy wszystkim serdecznie za nadesłanie Bajek.
Dostaliśmy od Was same przepiękne historie stąd wybór był taki trudny i ciężki.
Po długich dyskusjach, mamy trzech zwycięzców, których bajki weźmiemy na warsztat !

Mam zaszczyt ogłosić, iż w naszym bajkowym konkursie zwyciężyli:

 "Grzebień" Eweliny Konior 

 "NIETOPERZE w OPERZE" Elżbiety Nowickiej 

 "Piesek Andrzej" Marcina Wieczyńskiego 

Serdecznie gratulujemy!

Postanowiliśmy także wyróżnić cztery historie, za przepiękną formę, historię, humor.
Wyróżnieni zostali:
"O Amorze co namieszał przy wyborze" Anny Kurskiej
"O Smoku, który uratował królewnę "   Łucji Cieślar i Maćka
"Haneczka i Miś Kuleczka - 4 pory roku"Ewy Kurdas i Bernadety Nowak
"Normalka Parszywka" Katarzyny Belczyk

Jeszcze raz gratulujemy!
Niebawem wszystkie nagrodzone bajki u nas do poczytania.



poniedziałek, 3 grudnia 2012

Nietoperze w Operze vol. 2




Serdecznie zapraszamy na warsztat muzyczny, podczas którego udźwiękawiać będziemy bajkę pt.: „Nietoperze w Operze“.
Nasze szalone nietoperze postanowiły nauczyć się śpiewać? A może chciały posłuchać muzyki? A może dźwięki zaprosiły ich do tańca......?
Wszystkich ciekawych jaka była przyczyna wizyty nietoperzy w operze; wszystkich, których głowy pełne są dźwięków, nut i muzyki; wszystkich z wyobraźnią i pomysłami serdecznie zapraszamy na nasze warsztaty muzyczne.

Niedziela - 9 grudnia, godz. 12.00 , ul. Mokotowska 55/50 Warszawa

Przed nami 2 godziny świetnej zabawy, udźwiękawiania bajki o naszych nietoperzach pod okiem Radka Dudy!
Do zobaczenia!

wtorek, 20 listopada 2012

PREMIERA

Zapraszamy do oglądania naszej deszczowej bajki.



O WIECZNYM DESZCZU I ZAGINIONYM PASTERZU CHMUR from towarzystwo inicjatyw twórczych on Vimeo.

Dla Tych, ktorzy chcieliby sami zrobić bajkę instrukcja.

















Jak zrobić bajkę teatralno - dubbingową.

Życzymy dobrej zabawy!

niedziela, 18 listopada 2012

NIETOPERZE w OPERZE

Ależ się u nas działo....
Warsztaty ilustratorskie okazały się prawdziwym świętem farby, flamastrów, kolorów i wybraźni. Nasze odciśnięte nietoperze z pięknymi oczami cieszyły się dużym powodzeniem. Powstała cała drużyna operowych gości.
Było nam wesoło, twórczo i gwarnie.
Dziękujemy za wspólną zabawę, a Tych , którzy być nie mogli zapraszamy 9 grudnia na operowe muzykowanie.


wtorek, 13 listopada 2012

Warsztaty ilustratorskie




Zapraszamy na warsztaty ilustratorskie do Wytwórni Bajek w najbliższą niedzielę 
18 listopada. Tym razem na warsztat weźmiemy bajkę autorstwa Elżbiety Nowickiej pt.: “NIETOPERZE w OPERZE” – jednej z laureatek naszego konkursu.
Zajęcia odbędą się 18 listopada w siedzibie Towarzystwa “ę” o godz. 12.00 
przy ul.Mokotowskiej 55/50 w Warszawie.
Będziemy rysować, malować, ilustrować pod okiem Katarzyny Sawko.
Serdecznie zapraszamy!
Katarzyna Sawko – animatorka kultury, lingwistka (absolwentka UW). W Centrum pracuje jako community manager Creative Commons Polska. Współtwórczyni InfoPragi,
autorka projektów stowarzyszenia Monopol Warszawski, współpracownica Towarzystwa Inicjatyw Twórczych “ę” (Bajkowanie, Seniorzy w akcji, Latający animatorzy kultury). Działu Edukacji Zachęty, Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Francuskiej, gdzie uczyła jęz. francuskiego oraz Centrum Edukacji Obywatelskiej, dla którego stworzyła m.in.
kursy internetowe (np. Ślady Przeszłości, Literacki Atlas Polski). Przez półtora roku koordynowała projekty związane z kulturą remiksu i edukacją medialną w Fundacji
Nowoczesna Polska




Konkurs przedłużony!





Pani Elżbieta Nowicka jest pierwszą osobą nagrodzoną w naszym bajkowym konkursie. Przysłaliście nam do tej pory wspaniałe bajki – dziękujemy. Ze względu na małą ilość zgłoszeń przedłużamy termin konkursu do 30 listopada! Zapraszamy wszystkich piszących do przesyłania swoich propozycji na adres alicja.szulc@e.org.pl.





Poznajcie naszą nową autorkę. Zapraszamy na warsztat 18 listopada, podczas którego stworzymy ilustarcje do nowej bajki.
Elżbieta Nowicka – Jestem mamą trzech chłopców dla których i z powodu których zaczęłam pisać bajki. Wszystko zaczęło się pewnego zimowego wieczoru, kiedy opowiedziałam im historię małej dziewczynki w czerwonych kaloszach z Zielonej ulicy. Kolejnego wieczoru chłopcy chcieli poznać dalsze przygody dziewczynki i tak kilka wieczorów pod rząd opowiadałam im wspomnienia ze swojego dzieciństwa. Aż wreszcie jeden z synów domyślił się, że małą dziewczynką w czerwonych kaloszach jestem ja i wszyscy trzej poprosili, żebym spisała te wszystkie przygody,które im opowiedziałam. Tak powstała moja pierwsza książka wydrukowana w jednym, jedynym egzemplarzu pt.: „CZERWONE KALOSZE” (we fragmentach publikowana na blogu).
Potem były wiersze, wierszyki i rymowanki wymyślane na poczekaniu dla chłopców, aby umilić im czas i wspólnie pobawić się w rymowanie i słów łapanie.
Tak powstała kolejna książka pt.: „PIRACI bez GACI”, która doczekała się wersji drukowanej i rozchodzi się jak ciepłe bułeczki wśród znajomych i czytelników bloga.
Całkiem niedawno napisałam bajkę pt.: „NIETOPERZE w OPERZE”,przy okazji zabawy w papierowy recycling, a teraz nocną porą, gdy chłopcy śpią tworzę ilustracje do tej bajki.
Jestem też autorką bloga Awake & asleep (we śnie i na jawie), gdzie piszę i fotografuję pod nickiem Enchocolatte
Z zawodu jestem ekonomistą, a w duszy bujającym w obłokach artystą. Mieszkam w Warszawie, w kamiennicy, przy całkiem ładnej ulicy.


niedziela, 28 października 2012

Wytwórnia Bajek - premiera w Cafe Kolonia

Dziś gościliśmy z Wytwórnią Bajek w Cafe Kolonia. To był już nasz trzeci pokaz premierowy!
Oglądaliśmy bajkę, podziwiając kunszt naszych młodych aktorów oraz umiejętności wokalne.
Po pokazie czytaliśmy cudowną bajkę Łukasza Czapskiego pt.:  "O WIECZNYM DESZCZU I ZAGINIONYM PASTERZU CHMUR" i rysowaliśmy przepiękne ilustracje. W ruch poszły bibuły, plastelina, kleje i kredki. Wyobraźnia tańczyła pomiędzy nami razem z deszczem i kolorowymi piorunami.
Dziękujemy wszystkim za cudowną zabawę, oraz Zespołowi Cafe Kolonia za ugoszczenie nas i pomoc.

Przypominamy o konkursie!
Pamiętajcie do 15 listopada czekamy na wasze bajki.
Ślijcie do nas bajkowe historie na adres alicja.szulc@e.org.pl
















A dla tych, którzy chcieliby sami narysować coś w domu zamieszczamy tekst bajki. Powodzenia!

Łukasz Czapski

O WIECZNYM DESZCZU I ZAGINIONYM PASTERZU CHMUR

- Nad Warszawą pada już drugi miesiąc deszcz. Nie mogę tego wytrzymać! - powiedziała Ola. - Ja lubię deszcz! - odparła Lila. - Można nosić wtedy kaloszki i kolorowy płaszczyk przeciwdeszczowy! - Ale to jest fajne tylko przez chwilę – odezwała się Majka. - Łatwiej się rozchorować. Pół klasy już choruje – dopowiedział Kuba. Po chwili cała klasa Lili przekonywała ją, że padający ciągle deszcz nie jest fajny i że ludzie od tego są smutniejsi w tramwajach i na ulicach a miasto powoli rozpływa się w szarych barwach i traci całą swoja energię.
Po tym dniu Lila, wracając ze szkoły, dużo myślała o tym co usłyszała w szkole. Jechała tramwajem, przyglądała się ludziom i miastu za szybą. - Może coś w tym jest? - pomyślała. - Nie wszyscy muszą lubić deszcz, tak jak ja.
Następne dni przekonały Lilę, że musi coś zrobić. Miasto tonęło w deszczu. Kałuże zamieniały się w stawy, a potem w jeziora. Zamknięto nawet szkołę, bo woda zalała całą dzielnicę. Pani od pogody z telewizji mówiła, że żaden specjalista nie rozumie tej sytuacji, bo pada tylko nad Warszawą i nikt nie umie tego wytłumaczyć. A przede wszystkim wszyscy bardzo posmutnieli, przestali się uśmiechać. Nikt już nie wychodził z domu i rzadko ktoś z kimś rozmawiał.
Lila wiedziała, że trzeba działać i wiedziała kto może jej w tym pomóc. Nie była zupełnie zwykłą 8-letnią dziewczynką. Jej sympatia do deszczu była związana z małą tajemnicą. Poprosiła mamę, czy może odwiedzić starą ciotkę Reginę. Mama odparła smutnym głosem, że tak i wróciła do swojego pokoju, pozbawiona zupełnie energii.
Lila założyła swój czerwony płaszczyk w kolorowe grochy i zielone kaloszki i wyszła z domu. Dojechała tramwajem aż do końca trasy, przeszła przez mały park, przeskakując pomiędzy kałużami. Przechodnie przyglądali jej się ze zdziwieniem. Wszyscy ubrani na szaro, przemęczeni i smutni, nie mogli uwierzyć, że ta mała kolorowa dziewczynka może się tak cieszyć z powodu deszczu. Minęła ostatnie zabudowania, skręciła w polną ścieżkę i ruszyła na przełaj łąką. Cały czas padało. Na końcu łąki pięło się do góry wzgórze, na którego szczycie, widać już było pomiędzy kroplami deszczu dziwny, wysoki dom. Lila zatrzymała się, wystawiła małe rączki do góry i złapała parę kropel deszczu. Zaśmiała się i w podskokach ruszyła dalej, w kierunku domu.
Dom wyglądał jak stary wiatrak. Był drewniany i bardzo wysoki a na szczycie pięła się do góry mała wieżyczka, która nikła w chmurach. Lila stanęła pod drzwiami, zapukała. Nikt nie odpowiedział. Cisza. Zapukała jeszcze raz. - Ciociu Regino! To ja Lila! Otwórz! Nadal nic, cicho. - Nie poznajesz mnie? Dawno cię nie odwiedzałam! To ja, mała Lila! Znów bez reakcji. Lila odwróciła się, myśląc: - I co teraz? Przecież ciocia nigdy się stąd nie rusza? Dziwne! W tym momencie usłyszała ciche skrzypienie otwieranych drzwi. Odwróciła się szybko. - Ciociu! Wiedziałam, że jesteś! Ale ku jej zdziwieniu nikogo w drzwiach nie zobaczyła. Weszła do środka i zamknęła powoli za sobą drzwi.
W salonie panował półmrok. W kominku ledwo żarzyły się resztki drewna. Lila dawno tu nie była. - Ciociu, gdzie jesteś? - zapytała cicho Lila. - Bawisz się ze mną w chowanego? Znowu nikt nie odpowiedział. Lilę dziwiła coraz bardziej cała sytuacja. Dom też wyglądał inaczej niż zwykle. Zazwyczaj wnętrze była pełne życia, grała muzyka, ciotka podśpiewywała sobie i szyła na maszynie. Lila spojrzała w kierunku maszyny ciotki, która obrosła kurzem. - Ciociu! - zawołała stanowczo Lila. - Co się z tobą dzieje? Nigdy nie przestawałaś szyć płaszczyków. Dlatego nikt teraz nie lubi deszczu! Ciociu! Pomogę ci, ale musisz szyć nadal swoje przeciwdeszczowe pelerynki! Takie jak moja!
Lila wiedziała co mówi. Ciocia Regina nie była zwykłą ciocią. Od zawsze szyła w swoim domu wyjątkowe płaszczyki przeciwdeszczowe z pękniętych dziecięcych baloników. Każdy kto nosił taki płaszczyk, lubił deszcz i nigdy nie było mu smutno, kiedy za oknem było szaro i mokro. Dzięki płaszczykom ciotki Reginy wszyscy byli szczęśliwsi. Lila właśnie teraz zrozumiała, dlaczego całe miasto jest takie smutne i przypomniała sobie, że tylko ona nosi taką kolorową pelerynkę.
Zaczęła chodzić po salonie, szukając ciotki. Nagle wpadła na pomysł. - Przecież na pewno gdzieś jest ukochany pies ciotki – pomyślała. – On mnie do niej zaprowadzi! Fikus! Chodź do mnie! Fikus, piesku, gdzie jesteś? To ja, Lila! Ku zdziwieniu Lili, Fikus też nie przyszedł. Ale po chwili usłyszała jakby cichy płacz. Dobiegał z góry. Lila zaczęła wspinać się po krętych schodach, w kierunku wieży. Coraz wyraźniej słyszała czyjś płacz. Doszła na szczyt wieży i wtedy ujrzała ciotkę Reginę. Siedziała w starym bujanym fotelu, przy oknie, ubrana na szaro i zupełnie zapłakana. Ten widok zaskoczył Lilę. - Ciociu, ciociu, co się stało? Przecież ty nigdy nie płaczesz? Gdzie twoje kolorowe ubrania? Dlaczego jesteś ubrana cała na szaro? Co się stało?
Lila podbiegła do ciotki, która ostatkiem sił podniosła wzrok, ale nie miała już siły nic powiedzieć. Lila przytuliła ciocię. - A gdzie jest  Fikus? Na dźwięk imienia psa, ciotka zapłakała. - Nie ma go! - z trudem powiedziała przez łzy. - Od tygodni nie wrócił do domu. Moja psina! Co ja zrobię bez niego!
Lila zrozumiała, dlaczego ciotka jest taka smutna. Fikus był jej wiernym towarzyszem przez całe życie. Był też jej najlepszym pomocnikiem w codziennej pracy. Stanowili niezastąpiony duet. Lila przytuliła mocno ciotkę i odparła. - Wstawaj ciociu! Koniec tego mazgajenia się! Ja pomogę tobie szukać Fikusa, a ty pomożesz mi z tym deszczem. Ciotka podniosła wzrok, zdziwiona stanowczym tonem Lili. - Ale ja nie mam siły! Sama, bez Fikusa nic nie zrobię! Widzisz co się narobiło! To przeze mnie tak długo pada deszcz! - Właśnie dlatego ja ci pomogę – odparła zdecydowanym tonem Lila – najpierw znajdziemy Fikusa, a potem zajmiemy się deszczem! - Nie wiem czy dam radę – powiedziała słabym głosem ciotka. - Ciociu, spójrz przez okno! Nie widzisz, co się stało! Całe miasto tonie w deszczu! Wszyscy są smutni! Tylko ty możesz pomóc! Przecież to ty cerujesz chmury i szyjesz pelerynki! Bez twojej pomocy, deszcz nigdy nie przestanie padać i nikt go już nigdy nie polubi jeśli nie zaczniesz szyć kolorowych pelerynek! - tym razem Lila musiała być naprawdę przekonująca, bo jej przemowa spowodowała, że ciotka przestała płakać w sekundę. Podniosła się z fotela i podeszła do okna. Lila poszła w jej ślady. Z okna ciotki, które było na granicy chmur rozlegał się widok na całe miasto. A widok zasmucił chyba samą ciotkę, bo miasto było szare i całe zalane deszczem. Ciotka spojrzała na Lilę. - Masz rację, dziecko! Zajęłam się sobą i zobacz do czego doszło! Dobra z ciebie dziewczynka! Pomyślałaś o innych i postanowiłaś coś dla nich zrobić. Idziemy na górę! Gdzieś przecież musi być to psisko!
Lila uśmiechnęła się, widząc ciotkę pełną wigoru. - Masz pelerynę? Przyda ci się! - krzyknęła ciotka. - Zawsze ją mam, jak tylko pada – odpowiedziała Lila. - Dzięki niej żaden deszcz nie jest mi straszny! - Bo deszcz w ogóle nie jest straszny – powiedziała ciotka. - Trzeba do niego odpowiednio podchodzić! Podstawą jest kolor! Mówiąc to ciotka zarzuciła na siebie kolorową pelerynę przeciwdeszczową w kwiaty i wskazała Lili, żeby szła za nią. Ruszyły schodami jeszcze wyżej, w górę wieży. Doczłapały się na samą górę. Ciotka otworzyła klapę dachu i odwróciła się do Lili. - Teraz się nie zdziw! Bo tutaj deszcz pada do góry nogami i jednocześnie świeci słońce. - Jak to? - Lila nie do końca zrozumiała co miała na myśli ciotka. 
Wyszły na duży taras, który rozciągał się ponad chmurami. Lila nigdy wcześniej tu nie była i nigdy wcześniej nie widziała czegoś tak pięknego. Deszcz faktycznie padał odwrotnie – krople leciały z dołu do góry. Świeciło pełne słońce a widok na ziemię zasłaniały ogromne chmury, przylegające jedna do drugiej. Na środku tarasu stała wielka maszyna do szycia. Dużo większa niż na dole. Wszystkie chmury przywiązane były sznurkami do czubka wieżyczki domu ciotki. Wyglądały jak wielkie baloniki napełnione wodą. Każdy innego koloru i w łaty. Część sznurków była jednak pozrywana. Ciotka złapała się za głowę. - Co ja narobiłam! Ile teraz czeka nas pracy! Trzeba pocerować cały nieboskłon! - Mogę pomóc, jeśli ciocia powie mi co mam zrobić – odparła Lila. - Tu masz korbę – ciotka wskazała na czubek wieżyczki, do której przywiązane były chmury. - Musisz nią kręcić i ściągać chmury na taras. Zawsze to robił Fikus – zasmuciła się. - Ja będę je cerować. - Dobrze – krzyknęła Lila i w strugach deszczu pobiegła do korby.
Kręcenie korbą było naprawdę ciężkie, ale Lila nie poddawała się. Pierwsza chmura zbliżała się w kierunku tarasu. Ciotka podeszła na brzeg tarasu i złapała za sznurek. Wciągnęła chmurę na taras. Cała chmura wyglądała jak podziurawiony balon, a z każdej dziurki sikała woda na wszystkie strony. Ciotka zaciągnęła chmurę w kierunku maszyny i sięgnęła do kosza w którym miała cała masę popękanych, kolorowych, dziecięcych baloników. Wybrała odpowiednią łatę i zaczęła cerować chmurę, dziurka po dziurce. Lila przyglądała się temu z zaciekawieniem. - Chcesz się do czegoś przydać? - zapytała ciotka. - To stawaj przy tej mniejszej maszynie i szyj płaszczyki z baloników. Lila podbiegła do małej maszyny. - Pamiętasz jak to się robi? Uczyłam cię jak byłaś mniejsza - powiedziała ciotka. - Chyba pamiętam – odpowiedziała Lila i zaczęła szyć.
- Jak to jest z tymi chmurami, ciociu? - To właściwie proste – odpowiedziała ciotka. - Z chmurami jest podobnie jak z ludźmi. A z deszczem jak z płaczem. Jeśli chmura jest nieszczęśliwa, czyli dziurawa, zaczyna płakać i pada deszcz. Robi się coraz większa i zasłania słońce. Dlatego jest tak szaro na ziemi wtedy. Jeśli nie ma dziur, zmniejsza się i odsłania słońce. Tak samo jest z płaszczykami. Jeśli ktoś założy kolorowy płaszczyk przeciwdeszczowy i pelerynę, to deszcz mu niestraszny i nie traci humoru. Jak chodzi w szarym płaszczu, w szarą pogodę, to nic dziwnego, że nie lubi deszczu. A deszcz jest przecież czasem potrzebny. Tak jak każdy czasem przez chwilę musi być smutny, żeby potem cieszyć się kiedy jest szczęśliwy. Każde miasto ma taką swoją ciotkę jak ja. Spotykamy się czasami wszystkie. Wtedy też pada bez przerwy – roześmiała się ciotka. - No, pierwsza gotowa – zakończyła ciotka, wyciągając spod maszyny zacerowaną chmurę. - Faktycznie jest mniejsza – zauważyła Lila. - Chcesz ją wypuścić? - zapytała ciotka. - Pewnie – krzyknęła Lila. - Tylko skończę płaszczyk, jeszcze jeden szew.
Lila skończyła szyć pierwszy płaszczyk w piękne kolorowe wzory i podeszła do krawędzi tarasu z chmurą. Wypuściła ją, a chmura odpłynęła lekko w kierunku słońca. Była lżejsza i mniejsza od innych więc zawisła wyżej.
Przez następnych kilka godzin ciotka Regina i Lila szyły ramię w ramię. Ciotka cerowała chmury, a Lila szyła pelerynki. Niebo nadal było szczelnie zasłonięte, chociaż coraz mniej sznurków było przywiązane do wierzchołka domu ciotki. Ciotka Regina zasmuciła się. - Co teraz? Jak ściągniemy tu wszystkie pozrywane chmury? Nie powinnam zaniedbywać swoich obowiązków!
Lila podeszła do niej i objęła ją na pocieszenie. - Przecież te chmury w końcu wypłaczą cały ten deszcz i wtedy znowu będzie słońce – próbowała pocieszyć ją Lila. - Ale to może zająć nawet rok – odparła ciotka. - Wyobrażasz sobie, że przez rok będzie padał cały czas deszcz? Przecież ludzie się zapłaczą, nawet w moich pelerynkach. Tak być nie może! Słońce musi świecić. Bo inaczej deszcz nie ma sensu. Tak jak łzy bez uśmiechu.
I kiedy już nawet Lili wydawało się, że już nic nie da się zrobić, nagle z oddali, od strony chmur rozległo się szczekanie. - Słyszała to ciocia? - ożywiła się Lila. - Fikus? - z niedowierzaniem odparła ciotka. - To niemożliwe.. Nie zdążyła dokończyć słowa, a na horyzoncie zarysowała się sylwetka psiska. - To on! - krzyknęła z radości Lila. - Mówiłam cioci, że na pewno się znajdzie! - Ale co on niesie w pysku? - zdziwiła się ciotka. Fikus był coraz bliżej tarasu. Okazało się, że ściska w pysku sznurki wszystkich pozrywanych chmur, które dzielnie ściągnął w kierunku domu. Ciotka przytuliła ze wzruszenia psa. - Moje psisko! Wiedziałam, że mnie nie zostawisz! Taki dzielny. Wiesz, Lilu, że Fikus to pies pasterski! Teraz okazało się, że prawdziwy z niego pasterz chmur. Moja kochana psina! Jesteś niezastąpiony! A teraz do roboty!
Ciotka poderwała się i podbiegła do maszyny. Lila z Fikusem przywiązali resztę chmur do wierzchołka domu i powoli przyciągali jedną po drugiej do maszyny ciotki. Niebo zaczęło się powoli przejaśniać i spomiędzy chmur zaczęło być już widać zarys miasta. Została już ostatnia chmura. Ciotka dała znak Fikusowi, żeby ściągnął chmurę przy pomocy korby. Psisko od razu zaczęło wykonywać zadanie. Ale nagle rozległ się krzyk Lili: - Stop! Ciociu, zobacz! Lila podbiegła do brzegu tarasu, Fikus przestał kręcić korbą. Razem z ciotką podszedł do Lili. Na horyzoncie nad miastem pojawiła się piękna, olbrzymi tęcza, która odbijała się swoimi kolorami w olbrzymich kałużach w całym mieście. Był to piękny widok. Cała trójka przyglądała się temu z zachwytem. - Dlatego lubię czasem deszcz! - odparła ciotka. - Bez niego nie byłoby tak pięknej tęczy. Lila uśmiechnęła się i wtuliła w ciotkę. Fikus też wykorzystał okazję i włożył łeb pod rękę Lili, sugerując żeby go pogłaskała. - Dziękuję, ciociu! - Nie, kochana, to ja tobie dziękuję! Dzięki tobie wszystko wróciło do normy, bo pomyślałaś nie tylko o sobie.
Tego dnia Lila wracała do domu w płaszczyku i z całym plecakiem płaszczyków dla całej klasy. Mimo tego, że nad całym miastem świeciło znowu słońce, które osuszało kałuże i przywracało uśmiechy na twarze przechodniów, Lila nie przestała lubić deszczu i zawsze myśli o nim z sympatią, patrząc na wiszącą w przedpokoju kolorową pelerynkę i stojące pod nią kaloszki.




poniedziałek, 22 października 2012

Premierowy pokaz!



Już w najbliższą niedzielę spotykamy się na  premierze naszej nowej bajki!
Bajka pt.: "O wiecznym deszczu i zaginionym pasterzu chmur" autorstwa
Łukasza Czapskiego została już ożywiona teatralnie i dubbingowo, poskładana 
i tylko oczekuje na oficjalną premierę.Podczas warsztatów teatralnych odgrywaliśmy dzielnie pochmurne sceny, walcząc o słońce i uśmiech. Natomiast warsztaty dubbingowe to radość, plusk deszczu, chlupot kałuż.
Deszcz padał, chmury niskim brzmieniem przelatywały nad miastem, maszyna Ciotki brzmiała miarowo, a pies Fikus dzielnie obszczekiwał niesforme kumulusy. Pracowało sie fantastycznie. Odkrywaliśmy brzmienia najrozmaitsze i niespodziewane. Wyobraźnia szalała a my wraz z nia. Efekty? Cóż... niebawem będzie można je poznać oglądając bajkę w całości!
Zapraszamy Was serdecznie na niedzielę, tj.28.10.2012 do Kolonia Cafe, gdzie odbędzie się pokaz premierowy, oraz warsztaty plastyczne. Chcecie zobaczyć dziurawe chmury, a może usłyszeć jak 
płacze deszcz? 
Wszystkich ciekawych zapraszamy, bez względu na wiek.

Startujemy 28.10.2012
godz. 12.00
Kolonia Cafe
u zbiegu ulic Ładysława i Łęczyckiej
Wstęp wolny!

Przypominamy o konkursie na naszą bajkę!
Więcej informacji na stronie
http://e.org.pl/konkurs-na-bajke/